Kasper Lemiesz

Jak wyglądałaby edukacja naszych marzeń? Kim byłby nowy, jeszcze piękniejszy niż zwykle, wieczny student uniwersytetu opartego o fascynację życiem i troskę do wszystkich istot? Czemu służyłoby jego życie? Jakie pytania by sobie zadawał? Co by czuł i jak by tworzył? Jak trzymałby swoje wnuki na kolanach? Jak chodziłby po lesie?

To kilka z tych najbardziej fascynujących pytań. Wędruje z nimi prawie zawsze i staram się kultywować poszerzające się kręgi spokojnej ciekawości do nich. Uwielbiam to jak pisał o tej jakości Rilke: I beg you, to have patience with everything unresolved in your heart and to try to love the questions themselves as if they were locked rooms or books written in a very foreign language.

Ja na moje pytania odpowiadam próbami tworzenia takiej edukacji i takiego życia. Uznałem, że nie będę Wam mówił o moich odpowiedziach spoko mogę je pokazać. Nie gadaj, pokazuj.

Poniżej przeczytacie esej, który jest zbiorem poukładanych przeze mnie w całość wypowiedzi uczestników z podsumowania “Szkoły Rośnie 2020”, czyli eksperymentalnego programu, który prowadziliśmy z zespołem Rośnie dla dziesiątki niezwykłym osób między 18 a 26 rokiem życia. Ich mądrość mnie zachwyca, a efekt laboratorium, które razem z nimi stworzyliśmy wydaje się wręcz nieprzyzwoity – Ci ludzie chodzą na wolności! Co gdyby tak wyglądała edukacja?

Odkryłam, że mój głos ze środka, jeśli będzie wysłuchany, nie wyprowadzi mnie na manowce. Że to nie jest zły, egoistyczny głos, tylko głos mojej siły, moich marzeń, wartości, granic i potrzeb. Zrozumiałam bardzo prawdziwie, że najpiękniej wpłynę na świat realizując swoją misję i dając tyle, ile czuję, że chcę i mogę dać. 

Znalazłam w sobie siłę, by zauważyć i zaakceptować swoje cienie oraz siły. Nauczyłam się przyjmować dobre rzeczy o sobie samej. Odnalazłam gotowość, by wziąć pełną odpowiedzialność za swoje życie i chcę szukać dalej odwagi, żeby faktycznie realizować swoje marzenia, swoją wolność i autentyczność. 

Odkryłam swoje prawdziwe marzenie o tym, kim chcę być kiedy dorosnę. Ta wizja nie jest związana z żadnym zawodem ani rodziną, jest związana ze spokojem ducha i matczynnością dla samej siebie. Przyznałam się po raz pierwszy do tego, jak głęboko we mnie zakorzeniona jest nienawiść do samej siebie. 

Odkryłam, że moja wrażliwość i delikatność nie są moimi słabościami, a wielkimi mocami. Jeśli będę żyła z nimi w zgodzie, będę mogła szukać dla siebie kierunku w rozwoju, w działaniu, w budowaniu relacji, który będzie prawdziwie i autentycznie mój. 

Odkryłam, że wiele z tego czego poszukiwałam na zewnątrz jest we mnie, dlatego mogę zaufać intuicji i swojemu wewnętrznemu przewodnictwu. Utwierdziłam się w tym, że jestem na dobrej drodze i idę ze sobą pod rękę.

Odkryłam co chcę robić i co jest dla mnie najważniejsze. Odkryłam, że kocham być w społeczności i potrzebuję tego dużo bardziej niż mi się wcześniej wydawało. Uświadomiłam sobie też mój ogromny lęk przed działaniem i blokadę twórczą spowodowaną nadmiernym wewnętrznym krytykiem i perfekcjonizmem.

Dowiedziałem się jak ważna jest komunikacja, radykalna szczerość, empatia i umiejętność słuchania. Jeśli każda z jednostek społeczności będzie pracować nad sobą, społeczność również będzie się rozwijać. Praca nad samym sobą sprawia, że wszyscy kolektywnie w jakiś sposób idą do przodu. 
Bycie autentyczną sobą, mówienie trudnej prawdy, słuchanie i szczypta luzu to przepis na przyciągnięcie i poznanie osób z którymi chciałabym w przyszłości utrzymywać kontakt.
Wiem, że moje wybory mają wpływ na innych. Widzę w jakie role wchodzę sama ze sobą i w grupie. Często są one bardzo skrajne. Otwieranie serduszka dla siebie i dla innych, to droga do mojej wolności, pomimo bólu jaki może mnie tam spotkać. 

Uwierzyłam, że mogę pracować i angażować się społecznie. Upewniłam się jak bardzo jest to ważne dla mnie i dla świata. Widzę jak wielka jest potęga w ludziach i dobrym zespole…
Żeby inspirować innych i aktywizować następne osoby muszę dbać o siebie. Potrzebuję pielęgnować swoje potrzeby i uczucia, bo jeśli nie mam czegoś w sobie, nie mogę dzielić się tym ze społecznością. To w jaki sposób dbam o siebie, odbija się w tym jak dbam o innych. 
Jeśli nie czuję się zainspirowana, nie mogę inspirować innych. Jeśli czuję się przeciążona i zestresowana, nie mogę wnosić lekkości, świeżości i nowych idei. Jeśli jestem w konflikcie wewnętrznym, nie mam poczucia jasności i przestrzeni, które pozwalają na czucie i widzenie innych w pełni i działanie prosto z serca. Będąc w zgodzie ze sobą, jestem gotowa na bycie w zgodzie ze światem. 

Zdałam sobie sprawę, że najbardziej działa dla mnie tworzenie i zmienianie świata z miejsca spokoju i autentyczności, ponieważ wtedy działania te mają prawdziwą jakość i wartość, a jednocześnie dają mi spełnienie, szczęście i poczucie, że wypełniam swoją misję! Biorę odpowiedzialność za to, że rozwijając się mam obowiązek działać na rzecz piękniejszego świata.

Zofia, Laura, Gabi, Ania, Julka, Łuki, Teresa, Oliwia, MagdaLena, Janka